Nie mieć domu to przede wszystkim nie mieć kogoś, kto przestrzeń tę wypełnia. Swoją bliskością, szeptem, drgającym po czyimś ruchu powietrzem. Dom to stawianie wymagań, to kształtowanie siebie i innych.
Poruszeni skalą tego nieszczęścia postanowiliśmy otoczyć opieką tych, którzy borykają się z problemem bezdomności. Uruchomiliśmy nasze szkolne serce, by pomóc - tak zwyczajnie, z wyobraźnią miłosierdzia, gdzie w pełni realizują się słowa, iż bliźni to ten, któremu pomagam zabliźnić rany.
Punktem docelowym naszych działań stała się ogrzewalnia znajdująca się przy naszym osiedlu przy ulicy Północnej. Gdzie w wigilijny wieczór zanieśliśmy podarunki, tym samym wpisując się w poczet darczyńców. A to pojęcie niezwykłe, bo uszczęśliwia i daje wewnętrzny imperatyw do tego, by pomagać.

